Jest to obowiązkowe ciasto ze śliwkami jakie robię każdego roku. Pierwsze kroki w pieczeniu stwiałam między innymi z tym ciastem. Najlepszym dowodem na potwierdzenie jego walorów smakowych jest skonsumowanie przez Patryka (lat 4) porządnego kawałka. Nadmienię, że synek jest wybrednym "bezopochłaniaczem". Mam nadzieję, że kiedy będzie juz dorosłym mężczyzną, będzie wspominał zapach ciasta pieczonego w domu z takim entuzjazmem jak ja. Bardzo łatwe do wykonania.
Składniki:
- 2 szklanki mąki
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 łyżka smietany kwaśnej
- 120 gram margaryny do pieczenia (tu "Kasia")
- 1/3 szklanki cukru
- 1 cukier waniliowy 16gram
- 3 żółtka (białka zostawiamy do bezy)
- 1/2 kg śliwek
Mąke mieszamy z proszkiem do pieczenia i sodą, dodajemy resztę składników zagnaitamy ciasto. Fromę 23 cm na 23 cm wykładamy papierem do pieczenia i wyklejamy spód ciastem. Układamy na wierzchu przepołowione śliwki bez pestek, skórką w stronę ciasta. Jeśli śliwki są duże kroimy na ćwiartki. Ja dodatkowo połyżyłam kilka malin dodało to kwaskowatego smaku, śliwki były dosyć słodkie.
Na bezową chmurkę:
- pozostałe 3 białka
- 1 i 1/4 szkalnki cukru pudru
- 3/4 budyniu waniliowego, śmietankowego (w proszku)
Pozostałe białka ubijamy ze szczyptą sody na sztywno, powoli małymi porcjami dodajemy cukier puder, miksujemy, na końcu dodajemy budyń. Wykładamy łyżką na śliwki.
Pieczemy w 180 stopniach ok 60 minut.
Jeśli nasz piekarnik ma tendencje do mocniejszego grzania od góry, formę ustawiamy niżej.